Jak sprzed lat

Co w naszym życiu zmienił Natan? Zmieniło się wiele, ale jedno wciąż pozostało takie samo…

Odkąd pojawił się Natan mamy dla siebie znacznie mniej czasu. Bywa, że nie mamy go w ogóle. Bywa, że się mijamy. Bywa, że planując spędzić wspólnie wieczór, oboje zasypiamy jak dzieci.

Natan od 6 miesięcy pochłania całą naszą uwagę. Wszystko kręci się dookoła tego małego mężczyzny.

Główne tematy do rozmowy obracają się wokół tego jak Natanowi minął dzień, czy był grzeczny, czy dużo płakał bądź czy dużo zjadł. I tak właściwie codziennie.

Mąż jest znacznie bardziej zdystansowany do obecnej sytuacji niż ja. Podejmuje wiele starań, aby uświadomić mi, że oprócz Natana, jesteśmy jeszcze MY.

Ja natomiast popadłam w totalne zakochanie i zauroczenie w jednym mężczyźnie, powoli spychając tego drugiego na dalszy tor. Śpię z Natanem, przytulam się do niego, całuję go i traktuje go jako miniaturkę mojego męża. Chyba matki już tak mają, chyba miłość do dziecka w pewnym momencie sprawia, że przestajemy myśleć racjonalnie.

Mój mąż dzielnie znosi moją obłędną miłość do dziecka. Twierdzi, że Natan teraz mnie najbardziej potrzebuje i  że on poczeka aż wrócę. Zadaję sobie pytanie – czy ja naprawdę odeszłam? Czy to już nie jestem ta sama ja? Przecież nic się we mnie nie zmieniło!

Po głębszym namyśle stwierdzam jednak, że zmieniło się i to wiele! Zostałam matką, zostałam zakochaną matką, zostałam już nie tylko żoną.

Zastanawiam się, czy faktycznie tylko Natan mnie teraz potrzebuje? Czy faktycznie ten mój starszy mężczyzna jest w stanie poczekać aż wrócę? Jeśli tak, to kiedy ja właściwie powrócę?

W życiu matki przychodzi taki moment, że zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy tylko matkami. Oprócz tego, że jestem matką… jestem również żoną, a przede wszystkim kobietą. Dziecko rzeczywiście wywraca świat do góry nogami, przewartościowuje pewne sprawy i zmienia spojrzenie na rzeczywistość. Ale nie możemy się w stu procentach poświęcać tylko i wyłącznie dziecku. To trudne, jednak niezbędne dla zachowania zdrowych i pozytywnych relacji.

Dziecko jest szczęśliwe wtedy, kiedy mama i tato okazują sobie wzajemnie uczucia, kochają się i wspierają w każdej sytuacji życiowej.  Dlatego patrzmy na siebie nawzajem i dzielmy razem nasze szczęście. Nie próbujmy go zatrzymać tylko i wyłącznie dla siebie… Zachłanność bywa zgubna… Odnajdźmy równowagę, tylko ona nie pozwoli nam zwariować.

Pochłonięta moimi przemyśleniami i trochę zawstydzona swoim zachowaniem zaczęłam dostrzegać, że mój mąż istnieje. Że jest przy mnie, że mnie wspiera, że kolejny już wieczór zaserwował mi kolację z lampką czerwonego wina.  Że wczoraj kupił mi kwiaty, że w ubiegły weekend zabrał mnie do kina. Że od jakiegoś czasu robi mi mój ulubiony deser. Że go kocham…

Kocham inaczej niż Natana, ale wciąż kocham. Wcale nie słabiej, wręcz przeciwnie. Kocham go jeszcze mocniej. Bo miłość to jedyne na świecie uczucie, które się mnoży, gdy się je dzieli.

Dziś wieczorem udało mi się szybko uśpić Natana. Przygotowałam kolację, włączyłam film i przytuliłam się do Niego bardzo mocno…

– Poczułem się dzisiaj dokładnie tak, jak wtedy kiedy się poznaliśmy – powiedział mój mąż…

Kochanie – wróciłam!      

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest