Wiem, że jesteś

Gdzieś tam… Daleko… Czuję, że jesteś przy nas. Czuję, że jesteś z nas dumny.

Czy jest właściwy moment na to, żeby odejść? Bez względu na to, czy odchodzi małe dziecko, czy dorosła osoba, nigdy nie ma właściwego momentu. Śmierć zawsze jest tragedią nieporównywalną z niczym innym. Śmierć jest okrutna. Zawsze za wczesna. Nie dotyka nas jednak tak mocno, jeśli nie dotyczy kogoś bliskiego nam. Jest smutna, owszem. Jest niesprawiedliwa, owszem. Jest kolejnym stanem rzeczy, owszem. Jednak gdy śmierć dotyka nas bezpośrednio, jest dla nas końcem świata, który tak naprawdę wcale się przecież nie kończy. Odchodzi ktoś bliski, jednak my wciąż żyjemy. I to życie w pustce, gdzieś ukrytej głęboko w sercu wcale nie jest proste.

Wiecie co jest najdziwniejsze? Do śmierci można się przyzwyczaić, można z nią funkcjonować, można po jakimś czasie rozmawiać o niej bez szlochania co chwilę. Czas jest najlepszym nauczycielem. Czas leczy rany, czas uczy dystansu, czas uspokaja.

Kiedy zbliża się listopad, a na dworze czuć coraz bardziej w powietrzu chłodny wiatr i rozproszone liście, zbliża się dla mnie czas dosyć niełatwy. Czas, który przypomina o sobie niczym rozdzierana co jakiś czas, pozornie zaleczona już rana. Jednocześnie to czas, który zmusza mnie do zastanowienia się nad sobą i swoim życiem. Czas, który podpowiada mi – zwolnij, zdystansuj się, kochaj życie i czerp z niego garściami. W natłoku całorocznych spraw i pędzie życia, z którym jestem za pan brat, często zapominam o tym, czym tak naprawdę jest życie. Chłodny listopad wylewa na moja głowę kubeł zimnej wody. Nie mam najmniejszej ochoty uganiania się za czymkolwiek. Mam za to nieodpartą chęć zrobić sobie gorącą czekoladę i przeczytać dobrą książkę. Mam ochotę pójść sobie z chłopakami na długi spacer, obejrzeć durny film czy pobawić się w chowanego. I robię to, bez zbędnych wyrzutów sumienia.

Ty przez całe życie pędziłeś. Czasami aż nie nadążałam za Tobą i Twoimi pomysłami. Do pracy zawsze biegałeś na piechotę, zachcianki odkładałeś na drugi plan. Spełniałeś marzenia innych, żyłeś po to, aby nas zadowolić. Gdzie w tym wszystkim byłeś Ty? Kiedyś nie rozumiałam, teraz wiem.

Odkąd urodził się Natan, głównym celem mojego życia jest to, aby był zawsze szczęśliwy. Chcę widzieć codziennie uśmiech na jego twarzy. Chcę uchronić go przed wszystkimi złośliwościami i niedogodnościami tego świata. Chcę spełniać jego marzenia. I właśnie to sprawia mi największą radość i satysfakcję. Kiedy na  świecie pojawia się dziecko, wszystko inne spada na dalszy plan. Nie z przymusu, lecz dlatego, że miłość do dziecka jest bezwarunkowa. Miłość do dziecka daje szczęście i spełnienie. Miłość do dziecka to sens naszego życia.

Kiedyś myślałam, że odszedłeś za wcześnie. Że nie zdążyłeś zrobić wszystkiego tego, na co miałeś ochotę. Teraz już wiem, że zdążyłeś zrobić wszystko, co chciałeś. Zdążyłeś mnie uszczęśliwić. Zdążyłeś mi przekazać takie wartości, dzięki którym jestem rozumnym i świadomym człowiekiem. Zdążyłeś prowadzić mnie przez życie za rękę i wskazywać rzeczy dobre i rzeczy złe. Zdążyłeś mnie rozpieścić do granic możliwości. Zdążyłeś sprawić, że zawsze czułam się kochana.

Jest jedna jednak rzecz, której nie zdążyłeś. Nie zdążyłeś zobaczyć swojego wnuka, objąć go ani przytulić. A tak niewiele brakowało.

Wiem jednak, że jesteś przy nas, bo Cię czuję. Wiem, że jesteś z nas bardzo dumny i wiem, że widzisz to, jak świetnie sobie radzimy. Często opowiadam Natanowi o Tobie i często śmiejemy się z Twoich komicznych czasem zachowań. Straciłbyś dla niego głowę, jestem tego pewna.

Tymczasem czas płynie nieubłaganie, a ja mam dla kogo funkcjonować z podniesionym czołem i bez goryczy w sercu. Tak to już w tym świecie bywa, że jedni odchodzą po to, aby mógł pojawić się ktoś inny. Ze śmiercią chyba należy się oswoić. W przeciwnym razie jest się martwym już za życia.

20 komentarzy

  1. Gosiu, pięknie to napisałaś 🙂 Widać, że jesteś mądrą kobietą a do tego przepiękną. Ostatnie zdjęcie śliczne.

  2. Pieknie ujęte az sie płakałam, niedawno odeszla moja ukochana babcia i nadal mi ciezko. Nie zdarzyla zobaczyc mojej Julci 🙁

  3. A ja ta martwa osoba zostanę chyba do końca życia… moja mama odeszła gdy miałam 12 lat, nie zdążyła nawet zobaczyć świadectwa gdy kończyłam podstawówkę nie wspominając o reszcie… Mimo tego, że mam już własną rodzinę o jakiej pewnie marzy nie jedna osoba, ciągle czuje pustkę…

  4. Płaczę… Pięknie napisane! Jakbym czytała swoją historię… U mnie podobnie, mój Tata nie zdążył zobaczyć swojej wnuczki 🙁

  5. Łzy w oczach, ból w sercu… Temat trudny, ale w piękny sposób napisany. Wzruszyłam się bardzo. Uwielbiam Twoje teksty Gosiu.

  6. Rycze jak bobr…. od 8 msc już nie ma za Nami mojego dziadka… to on mi zastąpił tatę gdy ten zginął….na chrzcinach mojego syna trafił do szpitala i w nim umarł… nigdy nie myślałam, że Leoś będzie ostanio raz w jego ramionach w swoim wielkim dniu… on czuł że umrze i z całych sił zebrał się i przyszedł do Leo i zeganl się z nami…. nikt nie domyśal się, że to już będzie koniec…

  7. Czytam to i jakbyś ja to pisała. Mój tata odszedł 2 msc przed narodzinami mojej córki. Minął już ponad rok , A ja nadal nie mogę w to uwierzyć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest